Rozdział: 7

W mieście panował chaos, spowodowany atakiem goblinów.

- Ronibo trzeba mieszkańców przenieść do schronu - stwierdził Henry

- Wiem

Nagle na przeciw Ronibo i burmistrza Silono stanął Kriro - Nie myślcie że wam na to pozwolę

- Kriro, więc to twoja sprawka? - powiedział Henry

- Nie całkiem, ktoś mi w tym oczywiście pomógł

Ronibo zwrócił się do burmistrza - Staruszku, lepiej oddal się, ja go powstrzymam

- Jesteś pewny że sobie poradzisz?

- Oczywiście, nie bez powodu należę do magów klasy Ultra

- Dobrze, ja zajme się przeniesieniem cywili do schronu - Burmistrz natychmiast pobiegł w stronę mieszkańców

- Minęło wiele lat, od naszej ostatniej walki Ronibo, czy naprawdę myślisz że jesteś w stanie mnie pokonać?

Ronibo uśmiechnął się przyjmując pozycję do walki - Już raz to zrobiłem, ale chyba niczego cię tamta porażka nie nauczyła, więc muszę powtórzyć lekcje

Kriro również się uśmiechał - Koniec z tą gadką, przejdźmy do walki - powiedział używając magii

Z ziemi wyrosło kilka słupów, które Kriro skierował na przeciwnika. W odpowiedzi na jego atak, Ronibo wystawił rękę w stronę słupów, następnie uwolnił z dłoni błyskawice, którą rozwalił słupy Kriro.

- Całkiem nieźle - pochwalił Kriro przygotowując kolejny atak

Części ziemi zaczęły unosić się formując wielką kule, którą Kriro rzucił na Ronibo - Ciekawe jak sobie z tym poradzisz

- Wielkie mi Halo, chyba pora zademonstrować moją technikę - Ronibo wystawił obie ręce łącząc je palcami środkowymi i serdecznymi, następnie zaczął koncentrować swoją choki - Ultimate lightning bolt! - wystrzelił potężną błyskawice

Kiedy atak Ronibo trafił w kule Kriro, rozwalił ją na miliony małych kawałków, nagle Kriro pojawił się za Ronibo.

- Kiedy on?

Kriro miał już zadać cios, jednak nagle Ronibo zniknął mu z oczu i pojawił się kilkanaście metrów dalej, jego ciało było otoczone aurą z wyładowaniami elektrycznymi.

- Imponujące, potrafisz nałożyć na siebie zbroje błyskawicy, dzięki czemu jesteś w stanie zwiększyć swoją prędkość

Tymczasem Derivan i Laura pokonali sporo goblinów, nagle na miejscu pojawił się Eryk

- Ty jesteś wnukiem burmistrza, co tu robisz?

Eryk uśmiechnął się złowieszczo, jego ciało otoczyła ciemna aura, źrenice zniknęły a na rękach i twarzy pojawiły się dziwne znaki.

- Co jest, jego moc znacząco wzrosła

- To jest moc klątwy - stwierdziła Laura

- Moc klątwy?

- Słyszałam że ludzie którzy zostają przeklęci, otrzymują potężną moc. Ale, dlaczego ta moc wydaje mi się dziwnie znajoma

Eryk zniknął wszystkim z oczu i momentalnie pojawił się przed Derivanem po czym uderzył go w brzuch, nastolatek splunął krwią i poleciał na sporą odległość uderzając w pobliski budynek.

- Derivan!

Eryk pojawił się nad Laurą, jednak blondynka bez problemu uniknęła jego ataku po czym wystrzeliła strumień powietrza odrzucając przeciwnika od siebie, następnie wystrzeliła kilka pocisków energii.

Kiedy Laura strzelała pociskami, Derivan pojawił się za Erykiem próbując go zaatakować od tyłu.

- Bierz to!

Eryk z łokcia uderzył Derivana w brzuch, następnie z pół obrotu kopnął go w twarz odrzucając kilkanaście metrów w bok.

- Derivan! Cholera

Laura chciała coś zrobić, jednak Eryk momentalnie pojawił się przed nią chwytając dziewczynę za szyję i próbując ją udusić.

- Zostaw ją draniu! - Derivan błyskawicznie pojawił się obok Eryka i koncentrując w swojej ręce choki, wystrzelił z niej strumień błyskawicy

Po otrzymaniu ataku, Eryk zmuszony był puścić Laurę, która natychmiast skorzystała z okazji i oddaliła się od przeklętego nastolatka.

- W porządku?

- Tak, lepiej skupmy się na walce

Eryk przygotowywał się do ataku, ale na miejscu niespodziewanie pojawił się burmistrz.

- Eryk co to ma znaczyć?

- Staruszku lepiej stąd odejdź, twój wnuk nie jest teraz sobą - ostrzegł Derivan

- Widzę, ale przynajmniej chcę spróbować przemówić mu do rozsądku. Dalej Eryk, proszę posłuchaj swojego dziadka i uspokój się.

Słowa Henrego nie docierały do jego wnuka, Eryk rzucił się do ataku na dziadka. W ostatniej chwili przed burmistrzem pojawił się Derivan, który odepchnął starca i przyjął na siebie cios, który wyrzucił nastolatka na sporą odległość. Tym razem do ataku przystąpiła Laura, która stworzyła potężną wichurę, atak był na tyle potężny że wyrzucił go poza miasto.

- Widzisz staruszku, gdyby rozmową można było go powstrzymać to już dawno byśmy to zrobili, obecnie ten dupek nie słucha nikogo, więc trzeba siłą go powstrzymać

Henry opuścił wzrok, wiedząc że Derivan ma rację - Chyba, nie ma innego wybo...

Burmistrz nie dokończył, gdyż został postrzelony promieniem energii, który przebił go na wylot, Henry splunął krwią i padł na ziemię.

- STARUSZKU/BURMISTRZU!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział: 4

Rozdział: 8